phone cards |phone cards |lokaty bankowe
aktualneinformacje.net

„A nic można tak drogo żadnej rzeczy cenić. Aby Polak nic kupił o pieniądze nam nic.
irytował się Mikołaj Rej. W XVI wieku Polak (szlachcic, którego folwarki produkowały zboże) miał za co kupować. Bałtycki bilans handlowy był dodatni, bardzo dodatni, w zamian za zboże płynęła do nas rzeka pieniędzy. Naturalnie obracano ją na dokonywanie operacji kredytowych, spekulacji monetarnych, bogacił się Gdańsk, perła hanzy, korzystał obcy kapitał, znakomite interesy robili kupcy holenderscy, angielscy, co poważnie zmniejszało „nurt". Ale i to, co pozostawało, wystarczało, że „ci ze Wschodu i z Polski tak bogaci, tak zuchwali i pyszni się stali; w tym leży przyczyna (w handlu zbożem), że obecnie jeżdżą w powozach zaprzężonych w czwórkę koni, podczas gdy niegdyś zwykli chodzić na piechotę" — utyskuje amsterdamski kupiec Joost Nykerke. Mowa tu więc o modelu konsumpcji, który pod wpływem znacznych sum uzyskiwanych za zboże zmienił się w charakterystyczny sposób. Czy można się dziwić, że bogaty od dwóch, trzech, czterech pokoleń szlachcic nie chciał pić kwaśnego cienkusza ani swojskiego piwa czy też odpowiadającego gustowi epoki, ale mało wytwornego, „prowincjonalnego" miodu Wielkie pieniądze za zboże przeznaczano na dobra luksusowe konie, kobierce, broń, drogie kamienie, tkaniny przetykane srebrem i złotem. Wykwintne, zbytkowne, wyszukane towary kupowano na wschodzie i na zachodzie. Były wśród nich towary kolonialne, owoce, korzenie; było też wino. „Czego namniej mamy, w tym nawięcej zbytkujemy, jako w bławaciech, w winie, a w korzeniach" — zauważa nader trafnie Piotr Smolik, dworzanin Zygmunta III.“(11)


Forum.Avatar.net.pl |PRZEPROWADZKI WARSZAWA |najtańszy kredyt na mieszkanie