„Kominiarka nogą odwraca leżącego Romana na wznak. Wygląda na martwego. Koszula jest mokra od krwi. Kominiarka pochyla się, strzela z bliska w pierś, a potem wkłada lufę pistoletu do ust i jeszcze raz naciska spust.
Teraz na niego kolej.
Nie! rzuca kierowca.
A to niby dlaczego
Jak najmniej trupów. Sprzątnęliśmy kogo trzeba i wracamy do domu.
Rzucił się na mnie.
Na niego wyrok nie zapadł rzuca twardo kierowca. Ja odpowiadam za egzekucję. Jak najmniej trupów, powiedział szef. Jasne
Jasne! Ale przecież...
Dałeś się zaskoczyć, dlatego nie pyskuj. Bez słowa wsiada do samochodu.
Za pół godziny możesz wezwać pogotowie. Kierowca wychyla się przez okno. Za pół godziny. Jeśli pospieszysz się, wrócimy i pukniemy ciebie. Pamiętaj, my wszystko wiemy i widzimy. I wszędzie mamy swoich ludzi.
Samochód rusza na pełnym gazie.
KUBA Kuba
Usłyszałem strzały w okolicy obejścia. Strzał to nie przelewki, więc wyciągam wędkę i biegnę do domu na przełaj, aby szybciej. Od strony sadu wychylam się zza węgła. Widzę nieszczęście. Ben siedzi na piętach, przed nim leży Roman, mój wnuk. Te strzały, te trzy strzały. Nie mogę iść dalej, siadam, opieram plecy
0 ścianę domu, w głowie zamęt. Aby się z tego wykaraskać, zaczynam myśleć o sobie, o tym, że budzę się o brzasku i natychmiast sznuruję nad rzekę. Lubię ryby, szczególnie przepadam za smażonymi w cieście. Palce lizać! Ben też jest amatorem takich śniadań. Kiedy wstaje, na patelni już skwierczy połów. Kocham Bena, udał mi się. Pierworodny też niczego sobie, nic nie mam do zarzucenia, ale z domu wyszedł szybko, mieszka w Australii“(10)


mapa geodezyjna |GADŻETY REKLAMOWE |drzwi wewnętrzne